środa, 10 października 2012

Kompot cyt tor


Czy to ptak? Czy to samolot? Nie! To mechanik rowerowy!
To, że Tytus jest muzykalnym dzieckiem, wiedzieliśmy od dawna. Jeszcze będąc rezydentem brzucha Mamy zdarzało mu się kopać w rytm przejeżdżających pojazdów i zasłyszanych piosenek. Od samego też początku zapoznawaliśmy go z różnymi odcieniami dźwiękowej materii. Niekoniecznie tej dziecięcej...
Ten stan rzeczy "pogłębiał się" do tego stopnia, że Tyśko jest w tym momencie na drodze do zostania pełnoprawnym kompozytorem.










Ciąg do instrumentów, gesty, miny - wszystko zgodnie z prawidłami sztuki kompozytorskiej i arkanami prawidłowo budowanego image Mrocznego Księciunia.
Ostatnio, niczym wkurzony Chopin przy forteklapie, zasadził się za samograjem i z miną maniaka uprawiał pasaże.

A gdy wena (wespół z grawitacją) ponosi w nieznane...




Wena jak to wena - raz jest, a potem jej nie ma. Niepisaną tradycją są natomiast potańcówki czwartkowe, podczas których przerabiamy cały nagromadzony materiał, dopracowujemy kroki i rytmikę. Tiit (po estońsku "zapalenie rogówki")radzi sobie coraz lepiej a okazjonalne przyziemienia widoczne na filmie, są częścią misternie ułożonych układów choreograficznch.
Żeby nie było... ;)


 

Oprócz grania i tańców Tytus z lubością  zawodzi śpiewa, a nawet opracował specjalną technikę gry na nocniku, zwaną (z rosyjska?) pierdzioszki .
 
Wszechstronnie uzdolniony ten nasz koleżka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz