Jak być może niektórzy już wiedzą (w końcu ciężko przeoczyć TAKĄ furę bujającą się po dzielni) Tytus od kilku dni objeżdża swój nowy pojazd. Zaczęło się od wypadu na giełdę motoryzacyjną, by w celach poglądowych zorientować się, co w temacie piszczy. Zapiszczało i zaskrzypiało na tyle, że nie było innej opcji jak ulec rozanielonemu wzrokowi Malca, skierowanemu w stronę jednej z maszyn.
Skończyło się tym, że Tytus drogę powrotną jechał już samodzielnie za samochodem Rodziców, tuptając nóżkami bez wytchnienia.
Pojawienie się roweru kompletnie odmieniło Tytusowe postrzeganie kwestii mobilności. Od teraz prawie nie chce chodzić i wszędzie upatruje możliwości podwiezienia czterech liter. Choćby na dystansie z pokoju do kuchni.
Pojawienie się roweru kompletnie odmieniło Tytusowe postrzeganie kwestii mobilności. Od teraz prawie nie chce chodzić i wszędzie upatruje możliwości podwiezienia czterech liter. Choćby na dystansie z pokoju do kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz