Mały Tytus (a wraz z nim i my) miał okazję zwiedzić korytarze i podziemia Mikołajowej faktorii, pojeździć kolejką a nawet dosiąść renifera. Ale najwięcej frajdy sprawiły mu dwie rzeczy: stoisko Fajnych Bab, gdzie razem z Mamą oddał się pochłanianiu mamoręcznie zrobionych babeczek, oraz winda, którą można było przemieszczać się między piętrami. I to właśnie w windzie spędziliśmy większą część czasu :)
Fabryka Świętego Mikołaja ma naprawdę super windę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz