Słuchaj - powiedział Dziadek wczesnym popołudniem - jest sprawa.
Tam za oknem rośnie trawa.
Trzeba ją skosić i powynosić.
Tytusowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Z zapałem godnym lepszej sprawy, rzucił się w wir pracy zabawy. Źdźbła trawy uciekały na lewo i prawo podczas gdy Mały (z nieznaczną pomocą Dziadka i niebywałą skutecznością) przeczesywał przydomowe hektary...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz