
Mój kumpel Dani właśnie skończył roczek, a ponieważ lubimy się z Nim bawić i wygłupiać, zabrałem Mamę i wózek i pojechaliśmy. Daniel ma mnóstwo fajnych zabawek, więc bawiliśmy się w uderzanie rękoma we wszystko i wyciąganie rzeczy z miejsc. A potem powiedziałem: "Ścigamy się. Ja jestem Ferrari" i fruuu pobiegłem na koniec pokoju. Dani (fajny z niego kolega) pojechał za mną swoim srebrnym Porsche.

Super zabawa. Wyprzedzaliśmy się i ścigaliśmy po autostradzie, uciekaliśmy przed
Mamusiami policją i w ogóle. Potem ja byłem Porsche a Daniemu pozwoliłem być moim najszybszym na świecie czerwonym Ferrarim.
I tylko zupełnie nie rozumiem dlaczego nasze Mamy wolą, kiedy robimy "kizia mizia" albo "cacy cacy" a nie wyścigi. Przecież to takie świetne być wyścigówą! Brrruuum!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz