![]() |
| zdjątko z gazety. Mały - sławny :) |
Wczoraj w centrum Reykjaviku miało miejsce niecodzienne wydarzenie. W ramach obchodów Czegokolwiek 2012, oprócz parady i koncertów zorganizowano również rodzinny maraton!
Najmłodsi maratończycy mieli do pokonania niebagatelny dystans 550 metrów. Na linii startowej zameldował się również reprezentant z Polski.
3...2...1... Wystartowali!
| 470 metr. Nic nie zapowiada kłopotów ;) |
Przy nieustającym dopingu (w końcu od czego ma się Mamę) Tytus dzielnie przebierał nóżkami wraz z setkami innych maluszków, a miarowe tupu tup rozchodziło się po całym mieście. Emocje sięgały zenitu, gdy nagle na 540 metrze coś się zepsuło ;). Titi najwyraźniej zgubiwszy sens i cel całego spaceru (a może to był skurcz?) oddał pałeczkę lidera blond dzieciaczkowi z Islandii.
| medal zdobyty |
Szybka akcja członków Ekipy Wspomagającej nie wykluczyła go na szczęście ze strefy medalowej :D
Po wszystkim odbyła się wielka feta na cześć dzielnych biegaczy, z której skrót poniżej.
PS: A z szerszej perspektywy (w szerszej perspektywie? ) wygląda to TAK

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz