wtorek, 14 sierpnia 2012

Telefony telefony...

Telefony przenośne wrosły w codzienność w stopniu, z jakiego nie zdajemy sobie na codzień sprawy. Dzisiejsi dwudziestoparolatkowie (łapki w górę) nie wyobrażają sobie świata z czasów "przed upowszechnieniem się komórek". A co dopiero Mały Tytus, który zanim na dobre się rozgadułkuje, już na krok nie rozstaje się z telefonem. Godzinami prowadzi konwersacje z kolegami na kanapie, uprawia luźne przyśpiewy w cieniu palmy, a rozmowy biznesowe na sedesie...











Przysypiający Tytus i Jakiś Typ

Bo nie wiemy jak Ty, drogi Czytelniku, ale Rodzice (znaczy my) doskonale pojmują sens wypowiedzi najmłodszego z rodu, doceniając obszerny zasób (i jakże przemyślaną wieloznaczność) dwusylabowych zwrotów oraz poprawność językową tego niespełna półtorarocznego szkraba.
I tylko rosnące rachunki telefoniczne każą nam się zastanowić, czy to aby na pewno jest się z czego cieszyć...? 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz