piątek, 30 września 2011

Bowling

W ramach przeciągania Maminych urodzin jak również przy okazji zbliżającego się jubileuszu Tytusa (6 m-cy kończy się tylko raz w życiu) wybraliśmy się w doborowym towarzystwie na kręgielnie. Wystrojeni, wykarmieni i w dobrych nastrojach kopniakiem wyważyliśmy drzwi lokalu. W końcu było nas dużo :)












Od razu na wstępie Maluch zapowiedział, że koniecznie chce grać w drużynie z Tatą. Obwiązał się więc chustą, doczepił do niej Rodzica i pooooszliiii.... I chociaż tworzyli całkiem zgrany team, to tablica wyników świadczyła co innego.
Jakiś zagramaniczny szajs ;)








Rozgrywka była zacięta niczym w dobrym filmie akcji. Niemal każdy z graczy prezentował odmienną technikę rzutów, co można zaobserwować na poniższym nagraniu wideo wykradzionym z biura monitoringu kręgielni.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz