piątek, 25 listopada 2011

Oliwka

Kiedyś to były czasy...

podobno w średniowieczu to Rodzice wybierali z kim ich pociecha zwiąże się świetnym węzłem małżeńskim. Dogadując się zawczasu między sobą, Rodzice nie dawali młodemu człowiekowi żadnych złudzeń - musiał z pokorą przyjąć narzuconą wolę, gdyż i tak niewiele miał do gadania. Właściwie mógł jedynie powiedzieć "Tak" na ślubnym kobiercu a następnie marnować sobie życie (choć pewnie nie zawsze) z tą/tym wybraną/ym i dogadaną/ym.




Rodzice w tym czasie planowali np: remont dachu stodoły czy też kupno nowych opon do powozu za pieniądze z zaślubin. Kiedyś to były czasy. Niektórzy pewnie wiele by dali, by przywrócić ducha czasów minionych... Kultywując więc tę tradycję (wszak tradycja - rzecz święta) wybraliśmy Tytusowi przyszłą żonę.












Oliwka ma 2 miesiące (ale to się bardzo szybko zmienia), czarne włoski i lubi sobie dobrze pospać. Poza tym znamy i lubimy Jej Rodziców, więc wybór był prosty i oczywisty. Do dogadania pozostaje jedynie kwestia kto komu, ile i w jakiej walucie, ale i na tym polu powinniśmy się porozumieć. O przewidywanej dacie zaślubin poinformujemy w późniejszym czasie.


Ps: by uniknąć EwEntualnych pytań - Oliwka to ta najmniejsza :)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz