czwartek, 7 kwietnia 2011

Pani Położna



Dostaliśmy cynk z przychodni, że Pani Położna bardzo chciałaby poznać Tytusa. Po uzgodnieniu z nim wolnych terminów, udało się ją wcisnąć w grafik zajęć malucha na wczorajsze przedpołudnie. Ucieszyliśmy się w sumie z Jej wizyty. W końcu co fachowiec, to fachowiec :). Młody natomiast przyjął ją z chłodną obojętnością właściwą noworodkom: jest? spoko. Poszła? JEŚĆ!






A ja taki nieogolony...

Pani Położna zadała kilka pytań i odpowiedziała na kilka naszych. Podważyła kilka teorii wyniesionych ze szkoły rodzenia a także podała kilka tricków ułatwiających współpracę na linii my - dzieciaczek. Najważniejsze co po Jej wyjściu zostało w naszych kwadratowych łbach to informacja, że od takiego malucha można się bardzo wiele dowiedzieć. Wystarczy tylko nauczyć się słuchać.












Kobieta pracująca


No więc siedzimy dziś od rana wgapieni w małego i czekamy na wskazówki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz