czwartek, 28 kwietnia 2011

Wycieczka do Gdyni

Pojechaliśmy polansować się po Truj Mieście. Jako że Mały zna już Gdańsk niemal jak własną pieluchę, obraliśmy kierunek Gdynia.
Podróż przebiegała bezproblemowo a muzyka z kasety umilała nam podróż. Na miejscu pokręciliśmy się trochę w okolicach centrum i odwiedziliśmy Maminą firmę, gdzie nowo poznani wujkowie z otwartymi ramionami powitali Szkraba.










W pewnym momencie wycieczka zgłodniała. Na szybko zwołanej naradzie rodzinnej ustalono, że następnym punktem naszej wyprawy będzie pobliska knajpka serwująca gołąbki! Z początku nikt nie protestował aż do momentu, kiedy Tytus stwierdził, że bardziej od gołąbków pasuje mu pierś z blondynki, którą postanowił donośnie zamówić. I (ku zdziwieniu niektórych) tę pierś dostał :)










Mama karmiąca i karmiona jednocześnie


Wieczorem trochę obawialiśmy się czy Młody nie dostał zbyt dużej dawki emocji i czy nie zaserwuje nam wykładu z punktualności, ale że to dobry dzieciak i na dodatek nie lubi się powtarzać, obyło się bez.

Ps: podczas wycieczki zdarzyła nam się drobna wpadka, której słowo pisane nie odda...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz