
Jeżeli ktokolwiek spodziewa się głębokiego opisu rodzinnych świąt, przemiany duchowej itp, to umówmy się: maluchy nie czują tego tematu. A już na pewno nie w taki sposób ;).
Ustaliliśmy zawczasu, że kultywując tradycję wielkanocną we właściwym momencie bez gadania odwiedzimy Króliczka. Ku lekkiemu zaskoczeniu Tytusów dwóch, moment wypadł w sobotę. Poszliśmy zatem w kierunku punktu zbiorczego poddać się zbiorowemu kropieniu.
Mały spał.
Po odprawieniu rytuału i podczas spaceru po parku mały spał. Ogólnie cieszyło nas to, jak spokojnie Synek przyjmuje rzeczywistość.
Nic co piękne nie trwa jednak wiecznie i Młody ożywił się wieczorową porą, gdy Rodzice stwierdzili, że noc nastała i zdrzemnąć by się wypadało ;). Na szczęście rzutem na taśmę przed weekendem dostaliśmy film instruktażowy pt: Jak torturować dziecko tak, by spało spokojnie (dzięki IwI!). Film pokazuje metody wiązania, trząchania, szarpania... A wszystko po to, żeby dziecku zdawało się, że jest mu dobrze :) Po zastosowaniu kilku trików z repertuaru Pana z Filmu, Mały znowu spał.
Dzień dzisiejszy przywitał nas pięknym słońcem, suto zastawionym stołem i wyciem Malca. Wbrew obiegowej opinii specjalistów od dzieci i muzykologów, Mozart nie uspokoił go na dłużej niż 5 minut. Skutecznie natomiast uspokoił cyc. Podwójny :) W tak zwanym międzyczasie delektowaliśmy się mega wypasionym żurkiem i sernikiem na zimno ( nie ma go na zdjęciu, nie zmieścił się na stole).
W pewnym momencie dnia odebraliśmy telefon: Cześć, tu Ania, jesteście?
- Cześć - powiedział Tata
- Jaka Ania? - pomyślał.
Byliśmy.
Nie więcej niż godzinę później wiedzieliśmy już jaka Ania (z rodziną). Mały kolejny raz przegapił okazję do poznania nowych twarzy, dlatego też, pstryknęliśmy kilka fotek. Żeby wiedział że zna.
Teraz jest wieczór. Po dniu pełnym wrażeń zastosowaliśmy zestaw przećwiczonych wczoraj chwytów na Maluchu i w miarę cicho (choć nie bezszelestnie) spędzamy wieczór we dwoje.
A czy się obudzi? Na dwoje babka wróżyła
Ps: Obudził się!
Mały spał.
Po odprawieniu rytuału i podczas spaceru po parku mały spał. Ogólnie cieszyło nas to, jak spokojnie Synek przyjmuje rzeczywistość.
Nic co piękne nie trwa jednak wiecznie i Młody ożywił się wieczorową porą, gdy Rodzice stwierdzili, że noc nastała i zdrzemnąć by się wypadało ;). Na szczęście rzutem na taśmę przed weekendem dostaliśmy film instruktażowy pt: Jak torturować dziecko tak, by spało spokojnie (dzięki IwI!). Film pokazuje metody wiązania, trząchania, szarpania... A wszystko po to, żeby dziecku zdawało się, że jest mu dobrze :) Po zastosowaniu kilku trików z repertuaru Pana z Filmu, Mały znowu spał.- Cześć - powiedział Tata
- Jaka Ania? - pomyślał.
Byliśmy.
Nie więcej niż godzinę później wiedzieliśmy już jaka Ania (z rodziną). Mały kolejny raz przegapił okazję do poznania nowych twarzy, dlatego też, pstryknęliśmy kilka fotek. Żeby wiedział że zna.
Teraz jest wieczór. Po dniu pełnym wrażeń zastosowaliśmy zestaw przećwiczonych wczoraj chwytów na Maluchu i w miarę cicho (choć nie bezszelestnie) spędzamy wieczór we dwoje.
A czy się obudzi? Na dwoje babka wróżyła
Ps: Obudził się!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz